sobota, 25 lutego 2017

Kwiatowy rok - lutowy narcyz


Wzór Thei Gouverneur ze starej książki Flower Portraits in Cross Stitch. Mam wrażenie, że to są te same wzory, które obecnie można kupić w zestawach po 6.

Haftowane 2 nitkami DMC według rozpiski na brązowym lnie 12pt. od Sajou. Backstitche takoż 2 nitki. Ciemny len dał mi w kość, jakość niektórych krzyżyków woła o pomstę do nieba, mimo że naprawdę starałam się robić je powoli i dokładnie.

sobota, 28 stycznia 2017

Mucha cz.9 i czarne porzeczki od Gerdy Bengtsson

Kolejne 20 rzędów w obrazie Muchy, w końcu za połową:

Porzeczki haftowałam kilka miesięcy, z czego większość czasu przeleżały czekając na wenę. Chyba w końcu wymyśliłam dlaczego tak mi nie szły - coś jest nie tak z tą muliną i moja skóra na dłoniach reaguje uczuleniem przy dłuższym kontakcie. Nie wiem, czy barwniki, czy faktura (jest mniej gładka niż DMC, moja skóra nie lubi rzeczy kudłatych), bo skład to oficjalnie 100% bawełny, więc powinien być OK. Wzór mi się za to nadal bardzo podoba, haftowany jedną nitką co dwie nitki lnu, len to Zweigart Edynburg w kolorze "blanc casse" (aka antique white).

środa, 25 stycznia 2017

Nie kupujcie nowej książki Veronique Enginger!

Właśnie do mnie przypełzła (pre-order z Amazona) nowa książka Veronique Enginger "Inspirations vegetales". Cóż mogę powiedzieć... to jest po prostu bardzo mocno okrojona i niewiele tańsza wersja "Dans mon jardin" z, być może, jakimiś pojedynczymi nowymi wzorami.

Nie chce mi się łazić na pocztę i tego odsyłać, ale naprawdę wypadałoby to zrobić, szczególnie, że wydawnictwo leci sobie w kulki całkiem i jednego z wzorów z okładki ("łączka") nawet nie ma w środku. Aha, recyklingowi podległy nie tylko wzory, ale nawet zdjęcia - one nie są nawet z tej samej sesji, one są po prostu identyczne.

Update, poniżej fotki z "Inspirations vegetales" (na górze) i "Dans mon jardin". Powinny wystarczyć za cały komentarz.










poniedziałek, 16 stycznia 2017

SAL z kwiatami: róża

Na dobry początek miała być róża.

Wzorów róży ci u mnie dostatek, ale po przejrzeniu wszystkiego padło na wzór inspirowany żółtą różą Redoute'a.

Po lewej oryginał, z albumu wydanego niedawno przez Taschena.

Po prawej co wyszło. Wyszywane jedną lub dwiema nićmi DMC, na żółtym lnie od Sajou, gęstość lnu 12 nitek na cm (~30 na cal).

Oczywiście, nie przerabiałam tego osobiście, wzór z Fleurs de Redouté.






A tu jeszcze porównanie.

Tak, ten album jest taki wielki, że po wyszyciu wyszło prawie tej samej wielkości.







I jeszcze obie książki. Widać jak wielki jest ten album :)


Teraz trochę technikaliów. Wzór jest całkiem przyjemny, efekt na kwiatach mi się podoba, na listkach tak se (w czasie haftowania miałam wrażenie, że tam są losowe kolory), ale może być. Tam gdzie widać haftowanie pojedyńczą nicią miały być półkrzyżyki jedną nicią, przerobiłam na krzyżyki, bo uznałam, że półkrzyżyki by całkiem zginęły. Konturów sporo, ale mało uciążliwe, na aidzie też by wyszło. Len od Sajou jest cudowny, sztywny, i jak dla mnie ma idealną gęstość. Zweigartowy Cashel (11 pt/cm) mnie irytuje, bo to luźna lniana szmata, Belfast (12.6 pt/cm) jest odrobinę za drobny na dwie nitki (bo ja szyję baaardzo luźno), to 12 pt jest idealne.



Teraz czeka na kwiatka na luty, mam nadzieję, że tym razem wypadnie na jakieś inne źródło wzorów (jakby co, irysa i mimozę mam już upatrzone, piwonię w sumie też, ale mogę w miesiąc nie zdążyć ;)).

wtorek, 10 stycznia 2017

Mucha, cz.8

Niestety, nie wyrobiłam się z planem na 2016 roku, miała być połowa, a 10 dni później jest 48%. Do tego SAL z kwiatkami (róża "się robi", w sumie też mi zajęła jak na razie kilka dni, a jeszcze ze 2 zajmie), wygląda na to, że plany skończenia tego w maju odpłynęły w niebyt, jak skończę do końca wakacji, to będzie dobrze. A wygląda to obecnie tak:


środa, 30 listopada 2016

Przerywnik, czyli bratki

W ramach testowania nowych zabawek tym razem padło na Soie d'Alger od AVAS i mały wzorek od MTSA.


Wzorek jest naprawdę malutki, ta igła wbita obok to 26. Haftowane jak to u MTSA zwykle co jedną nitkę lnu, więc krzyżyki jakości mocno średniej. Gorsze chyba jednak było zaczynanie i kończenie nitki jak tu 5 krzyżyków, tu 4, zaczepić się nie ma o co i tak dalej. Do tego maniera oznaczania kolorów w książkach MTSA działa mi na nerwy, szczególnie kilka prawie identycznych prawie czarnych (bardzo ciemnogranatowy, bardzo ciemnozielony, bardzo ciemnofioletowy itd.) kreseczek do backstitchy.

Z pozytywów - haftuje się to zadziwiająco łatwo i przyjemnie, w porównaniu ze wzorem Gerdy Bengsston, którego nie mogę zmęczyć od pół roku. Nie wiem, czy to kwestia wzoru czy nici - jedwabiem od AVAS jestem zachwycona, duńskimi nićmi trochę mniej.

Trochę o jedwabiu. Jednym słowem: dla mnie rewelacja. Nici są mięciutkie, gładkie i bardzo, bardzo wytrzymałe. Szyłam tutaj całkiem długimi kawałkami, płatki są szyte 2-3, żaden się nawet odrobinę nie wytarł na końcu. Nawlekanie igły też bezproblemowe, wygodniejsze niż z DMC, nieporównywalne z Dansk Blomstergarn (o, to mnie m.in. wkurza przy tym duńskim wzorze). Zaczynam się poważnie zastanawiać nad przeliczaniem wszystkich małych (<20 kolorów) wzorów na jedwab, dużych rzeczy się nie odważę, nawet mimo faktu, że Soie d'Alger ma duuużo więcej kolorów niż DMC.